Wpływ koronawirusa na myślenie

Trzymałam się „ręcamy i nogamy”, żeby nie poruszać tego tematu na swoim blogu, ale chcąc nie chcąc moje obserwacje i frustracje muszą gdzieś znaleźć swoje ujście.

Tak, większość czasu przebywam w domu. Nie oglądam telewizji. Nie słucham radia. Nie wchodzę na portale informacyjne. Mimo moich usilnych prób oddzielenia się od tej śmieszno-chorej atmosfery nie da się uniknąć mentalnej zarazy. Według mnie koronawirus nie niszczy tak bardzo płuc, nie atakuje układu odpornościowego, jak wyniszcza zdrowy rozsądek, myślenie i cały układ nerwowy. Ale za to możemy podziękować mediom, politykom, celebrytom i innym Om. Dziękujmy im na kolanach za szerzenie paniki i nieudolne próby uspokajania narodu. Wychwalajmy wszystkich internetowych ekspertów, którzy tak ochoczo doradzają co jeść, co pić, jakie zapasy masz mieć w domu, z czego można zrobić płyn do dezynfekcji i maseczkę, że lewoskrętna witamina C jest lekiem na całe zło, a tak w ogóle to wcinajmy węgiel lekarski na zmianę z papką z brokułów i szpinaków, bo kto jada papki jest piękny i gładki. Zerkajmy na to, co powie aktor lub sportowiec żeby wiedzieć jak zagospodarować ten wolny czas, gdyż sam prosty ludek nie wie co ma zrobić gdy galerie handlowe i mordownie pozamykane.

Aż strach kichnąć na własnym balkonie, czy sąsiedzi nie naślą na mnie służby sanitarno-epidemiologicznej. Za ścianą słyszę jak młodzi rodzice nie radzą sobie z dwójką dzieci, ponoszą porażkę w sferze dziecięcego entertainmentu, bo dotąd zabawianiem ich pociech zajmowały się panie w przedszkolu i żłobku. Rodzice odbierali popołudniu wybawione i zmęczone maluchy, cóż- zostali wygnani z raju. No i dobrze, nikt nie ma w życiu łatwo.

Ten okres spowolnienia najbardziej chwalą sobie te osoby, które mają jakieś konkretne zainteresowania i wiedzą jak samodzielnie zorganizować sobie czas. Reszta szamocze się niespokojnie, bo przecież ileż można scrollować, piękna pogoda to poszłoby się na siłownię albo do centrum handlowego, a tu wszystko pozamykane… Tragedia w trzech aktach.

Ja natomiast z chęcią będę się nadal oddawać swoim zainteresowaniom, wiosennemu słońcu i alergicznemu katarowi. Z pozdrowieniami, Czupurna i Pantaleon Pantoja!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s