Covid-19. Siła sugestii.

Miałam już nie pisać na ten temat, a jednak! Po pewnych doświadczeniach i spostrzeżeniach z ostatniego tygodnia muszę, po prostu muszę z siebie zrzucić ten covidowy kurz.

Chociaż jestem osobą, która z zasady raczej nie ogląda telewizji (tv jest włączone tylko w weekendy jak mąż jest w domu-tak, lubi jak coś mu tam burczy w tle), a wszelkie strony typu wp,onet, interia, staram się omijać szerokim łukiem, to nie da się uciec przed covidowym szałem. Już wiosną zauważyłam, że w momencie gdy całkowicie odcięłam się od mediów, to mój smartfon zaczął być bombardowany wiadomościami z google (wcześniej nie miało to miejsca). Wszystko tylko po to, by nachalnie urabiać takich ludzi jak ja.

Żeby było jasne, nie twierdzę, że tego wirusa nie ma, że mamy nie nosić maseczek i nie dbać o naszych bliskich. Jednak nie jestem też całkowicie przekonana co do wiarygodności przekazów, które w tej kwestii otrzymujemy. To, że teraz sytuacja zdaje się być coraz trudniejsza z dnia na dzień, to nie kwestia wirusa, ale partactwa władzy i mediów, które niczym dziwka działają wedle rozkazów alfonsa. Skoro rząd woli dawać więcej pieniędzy na obronność kraju (k…., kto by chciał zaatakować Polskę i po co?), zamiast na ochronę zdrowia obywateli, to lada moment skończy się to w klimacie cyrku Monty Pythona, a raczej Kim Dzwonk Uja- Polacy będą zdychać na ulicach spoglądając spod opadających powiek na wojskowe parady.

Media dokładają cegiełkę w postaci szerzenia paniki-straszenie wizerunkami osób, mniej lub bardziej znanych, które przechodziły covid-19 i teraz ochoczo opowiadają o tym, jak to prawie już umarli, nie mogli oddychać, byli słabi, mieli gorączkę… I wiecie co? Mnie się to udzieliło. Teraz się z tego śmieję, chociaż tydzień temu było inaczej… Otóż mój małżonek miał kilka dni wolnego, było brzydko, więc czas spędzał w domu, codziennie oglądało się różne serwisy informacyjne, aż nadszedł dzień, gdy poczułam się naprawdę fatalnie. Potworny ból głowy, mdłości i osłabienie, tak mocne, że ledwo wstawałam z łóżka. Moje objawy w zderzeniu z covidowym mózgotrzepem spowodowały atak paniki, że ja mam w sobie to dziadostwo. Zrobiłam sobie prywatnie zwykłą morfologię i CRP, wszystko idealnie- jedynie mam trochę za mało leukocytów. A za złym samopoczuciem stało zwykłe zatrucie, w tym zatrucie informacyjne. I wiele osób, spośród tych z którymi rozmawiałam na ten temat, przechodzi lub przechodziło coś podobnego- lekkie przeziębienie z napadem paniki, który tylko jeszcze bardziej drenuje organizm. Dlatego sądzę, że obecnie jeszcze bardziej trzeba uważać na to, czego się słucha, ogląda, co się czyta. Przecież nie od dziś wiadomo, że umysł można zaprogramować, tak na zdrowie, jak i na chorobę. Mam wrażenie, że covid-19 jest bardziej wirusem programowym, który skuteczniej niż ciało, rujnuje psychikę i emocje.

Spoglądając na nieścisłości w przekazach medialnych, śmiem twierdzić, że (i uwaga tutaj będzie grubo) gdybym zmarła w tej chwili na przykład z powodu sepsy, niedoleczonej anginy itp.(a przypominam, że mam jeszcze choroby przewlekłe, w tym chorobę serca), to do mediów poszłaby informacja- KOLEJNA OFIARA COVID-19 – TRZYDZIESTODWULATKA, BEZ CHORÓB WSPÓŁINSTNIEJĄCYCH. A Wy dalibyście się na to nabrać.

Szczerze pisząc, bardziej w tej chwili martwi mnie sytuacja pacjentów onkologicznych i tych, którzy by się kwalifikowali do tego typu leczenia. Pozostawieni sami sobie, bez wsparcia, bez diagnozy, żyjąc w niepewności, nie wyobrażam sobie tego, co muszą przeżywać odbijając się od kolejnych zamkniętych drzwi, bo czyjś mózg zhakował Covid-19.

Życzę wszystkim Wam dużo zdrowia, odporności psychicznej i rozsądku, bo tylko rozsądek może nam wszystkim uratować dupę.

P.S. Kto mi odpowie na pytanie i wiarygodnie odpowiedź uzasadni- dlaczego księża są zwolnieni z obowiązku noszenia maseczek?

P.S.2. Bo ja uważam, że zarażeni księża bez maseczek, są bronią wymierzoną w społeczeństwo, żeby nas wykończyć, i są w tym skuteczniejsi niż chińskie skarpetki (bez)uciskowe…

P.S.3. Agafia poleca mieszankę imbiru, kurkumy, miodu i cytryny. Zalać wodą, a potem popijać po jednej łyżce stołowej.

P.S.4 I to już by było na tyle. Albo i nie? 😉

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s