Tragedii nie będzie.

Odwołuję tragedię! WYDARZY SIĘ NIC i to ja Wam mówię! A wiem, co mówię!

Wiem, że Polacy mają niesamowite upodobanie do dramatycznych wizji przyszłości, więc wciąż są w modzie wszelkiego rodzaju przepowiednie, w których mnożeniu prym wiedzie pan Jackowski. I o ile całkiem nieźle wychodziło mu wyszukiwanie umarlaków, tak teraz jestem nieco poirytowana promowaniem jego niejasnych i dramatycznych przeczuć co do przyszłości Polski i świata. Wciąż tylko wojna i kryzys. Wojny były, są i będą, nie ma ani dnia pokoju na świecie. Kryzysy też były i ludzie jakoś z nich wychodzili, mnożyli się jak króliki i dalej władali nie swoją ziemią, więc ja bym tych małych perturbacji nie nazwała nawet kryzysem.

Na interpretację wizji/przeczucia bez wątpienia ma wpływ wiele czynników, takich jak przekonania jednostki, jej obawy, ogólna wiedza i doświadczenia życiowe. Zatem trudno o optymistyczne wizje u konserwatywnej osoby, która czuje, że wszystko się zmienia i lada chwila świat nie będzie tym samym znanym małym grajdołkiem, który może jest zaśmiecony, ale zawsze to jest nasze, znajome i wygodne. Polacy doświadczeni rozbiorami, wojnami i komuną panicznie boją się powtórki, więc gdy pojawia się dreszcz emocji, oddech nieznanego na policzku, to pierwsze skojarzenie wiąże się właśnie z tym, czego obawiamy się najbardziej.

A wszystkie te układające się w całość teorie spiskowe? Agenda 21 i plan nowego ładu na świecie? Nie przeceniajmy bogaczy i polityków. Uważam, że oni są głupsi niż nam się wydaje, a wszelkie ich działania sprowadzają się do tego, żeby nie wyprowadzać pospólstwa z przekonania wszechmocy, tajnych działaniach i planach zakrojonych na szeroką skalę. Nie przypisujmy też nie wiadomo jakich przymiotów ludziom, którzy podlegają prawu przemijania tak samo jak my.

Bez wątpienia obecnie wszyscy podlegamy jakiejś transformacji, zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i globalnym. Podążamy w nieznane i to jest naturalne, że pojawia się niepokój, ale nie można pozwolić, by nad nami zapanował. Ja jestem spokojna, wiem, że cokolwiek się wydarzy trzeba będzie się z tym zmierzyć, a każdy nawet najgorszy czas kiedyś się przecież skończy. Więc o co tyle krzyku? Bogaci nadal będą się bogacić, biedni będą jakoś tam sobie egzystować, czasem jakaś bombka, jakiś zamach, a to znowu samolot spadnie, prezydent umrze, nadal będą kolejki do lekarzy i nigdy nie poznamy prawdy o wieku pani Rodzynek. Wiele wydarzeń można przewidzieć po prostu obserwując otaczający nas świat, bo w tym chaosie jest pewna regularność i powtarzalność. Tutaj trzeba chłodnej kalkulacji, nie zaś emocjonalnych, wzniosłych wizji. A matematycznie wygląda to tak, że z nami, czy bez nas, świat będzie dalej istniał i już.

P.S. W piątek idę się zaczipować Fajzerem, na własną odpowiedzialność i niech Chińczyki, czy inne Żydo-murzyno-ruskie śledzą mnie ochoczo, żeby na podstawie mojej aktywności ustalić plan jak mnie wykończyć lub urobić dla realizacji dziwnych wytycznych Agendy. A jak umrę, to wam powiem jak było.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s