Brzuch opresyjno-depresyjny.

Za oknem sypie śnieg, ja się gorączkuję z powodu wyrzynającej się ósemki (nie sądziłam, że po 30 jeszcze wyrastają) i myślę o czymś słodkim. Za moje ciągoty ku słodkościom skarciła mnie ostatnio koleżanka z pracy- fanka instagrama, której celem życiowym jest chociaż raz w życiu mieć płaski brzuch. Pokazała mi nawet zdjęcie jakiejś fitnesski, która jest dla niej niedoścignionym ideałem. Powiedzieć, że nie zrobiło to na mnie wrażenia, to nic nie powiedzieć.

To są właśnie te problemy pierwszego świata-płaski brzuch, jak schudnąć z brzucha, jak mieć sześciopak na brzuchu. Brzuch, brzuch i brzuch, a przecież nie chodzimy z pępkami na wierzchu żeby codziennie oceniać kto jaki ma bebech! Drażni mnie ten terror pokazywania brzucha, spowiadania się z brzucha i brzuszenie brzucha. Brzuch przed ciążą, po ciąży, płaski, wzdęty, umięśniony, nalana klucha- co to zmienia w kontekście rzeczywistych problemów? Niejedna osoba mi zarzuci, że nie rozumiem tego problemu, bo jestem szczupła, ale cały paradoks polega właśnie na tym, że ciśnienie na płaski brzuch mają głównie szczupłe, czy wręcz wychudzone kobiety!

Rano popijam sobie gorącą, przegotowaną wodę, bo tak po prostu lubię i co słyszę od innych kobiet? „Przeczytałam, że to jest dobra metoda odchudzania”. I odechciewa mi się tej wody.

Ćwiczę tylko dla przyjemności i żeby się odstresować i co słyszę? ” Jakie ćwiczenia polecisz na płaski brzuch i większą dupę?”. O ćwiczenia mózgu jakoś nikt nie zapyta…

Żeby było śmieszniej, w okresie gdy wyglądałam jak rasowa fit influencerka balansująca między wagą minimalną a niedowagą, kobiety (TYLKO kobiety) prawiły mi najwięcej komplementów, najbardziej zazdrościły mi sylwetki, a ja tymczasem zmagałam się z poważnymi problemami zdrowotnymi, z napadami ogromnego bólu, który powodował napięcia mięśni brzucha. Tamte doświadczenia uświadomiły mi, że często to niby idealne ciało, to tak naprawdę chore ciało.

Najlepszą terapią jest odcięcie się od mediów i uważne przyglądanie się swojemu otoczeniu. Wtedy okazuje się, że cukrowe laleczki z Instagrama wciskające, że szczęście się zaczyna od płaskiego brzucha i wagi do 50 kilogramów, to w rzeczywistości zaburzone emocjonalnie, niedożywione i/lub przetrenowane kobiety.

Jest dużo prawdy w powiedzeniu, że jesteś tym co jesz, ale ja nie interpretowałabym tego dosłownie. Dla mnie to powiedzenie odnosi się do pokarmu w postaci treści i obrazów, które przyswaja nasz umysł, więc ja swój umysł nakarmię dziś Hrabalem, a ty? Kim albo czym nakarmisz swój umysł?

4 uwagi do wpisu “Brzuch opresyjno-depresyjny.

  1. „Człowiek, którego prześladował czas” – ponieważ głównie karmię się opowieściami, a nazwiskami jakby później 😉 Ale to kwestia poboczna. A im dłużej i bardziej straszą społeczeństwo – tym większy wpływ ‚social mediów’ – i tym głębsze zaburzenia. I skala – teraz porównasz swoje ciało z całym światem. Kiedyś – z najbliższą wioską.

    Polubione przez 1 osoba

  2. mrcookiemstr

    Nigdy nie byłem strasznie szczupły ani przesadnie gruby. Nigdy nikt nie zwracał uwagi na mój brzuch, aż rozpocząłem proces leczenia. Ludzie pozbawieni intelektu muszą zapewnić sobie rozrywkę dając komentarze o innych.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s