Dziwne dziecko.

Oto niedoszły archeolog.

To dziecko z fotografii to ja, tak we własnej osobie, już wtedy na każdego spoglądałam z ukosa. Miałam dziwne zainteresowania, namiętnie oglądałam obrady sejmu aby potem bełkotać z domowej mównicy. Za mikrofon służyła mi lampka na biurku. Gdy znudziły mi się przemówienia, wymyśliłam sobie zabawę w nauczycielkę. Miałam dziennik i wielu uczniów, którym chętnie stawiałam jedynki. Tablicę zrobiłam sobie na drzwiczkach barku umieszczonego w meblościance.

Pewnego dnia nastąpił punkt zwrotny w moim dziecięcym życiu, razem z gazetą tata przyniósł do domu broszurkę o grobowcu Tutanhamona. Wtedy właśnie zaczęła się moja wieloletnia fiksacja na punkcie starożytnego Egiptu. Tym oto sposobem, przez grubo ponad 10 lat utrzymywałam, że zostanę archeologiem. Możecie sobie wyobrazić miny moich rówieśników, gdy na pytanie o wymarzony zawód odpowiadałam archeolog, a większość nawet nie wiedziała kto to jest. Małe chuchro, ze zadupia, które marzy o grzebaniu w ziemi i rozczytywaniu bochomazów… Dobre sobie.

Brutalna rzeczywistość i racjonalizm zrobiły swoje. Z dziecięcego marzenia zostały mi tylko książki.

Dlatego wszystkim dzieciom życzę, żeby spełniały się ich marzenia, aby zawsze miały siłę i odwagę dążyć do każdego celu, a przede wszystkim żeby rzeczywistość( dorośli) nie zabijali dziecięcych pragnień.

Cała ja, bo któżby inny…

12 uwag do wpisu “Dziwne dziecko.

  1. Ale serio gdybyś mogła (bo zgaduje, że archeologom mogą mało płacić, albo jest ich więcej w tym fachu niż potrzeba), to nadal chciałabyś być archeologiem? Dzieci czasem mają tysiące pomysłów, które umierają jeden po drugim. Ja chciałam być szpiegiem i ninją- cóż zostało mi czytanie książeczek psychologicznych, kryminały i dyndanie na kole i rurze na zajęciach sportowych. Miałabym za dużo stresu jako ninja 😅

    Polubione przez 1 osoba

    1. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo lubię to co obecnie robię ale wciąż we mnie jest taki mały niedosyt archeologiczny😉. Fakt, że dzieciaki mają tysiące pomysłów, ale ja przez wiele lat miałam tylko ten jeden i wiedziałam, że to nie jest moja fanaberia, ale głębokie przekonanie, że tego chcę. Tak czy siak, cieszę że to co teraz robię też przynosi mi satysfakcję 😊. Dziękuję za komentarz.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ale pocieszny brzdac 😀
    A co dokladnie przyczynilo sie do tego, ze zrezygnowalas z 10 letniego marzenia? Byl w ogole taki kierunek w poblizu Twojego miejsca zamieszkania?
    Ja tez nie poszlam na konkretny kierunek studiow tylko dlatego, ze ktos mi go odradzil. I skonczylo sie na tym, ze studiowalam cos, co mi sie wcale nie podobalo, a dzis nie pracuje w tej profesji 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję, przekażę komplement „temu brzdącu”, który we mnie wciąż tkwi😁. Zrezygnowałam z marzenia, bo liczyły się tylko „konkretne” zawody, prestiżowe, takie, które dają pewną pracę. Poza tym, chciałam zadowolić rodziców, a swoje pragnienia odłożyłam na bok. Ja akurat pracuję w wyuczonym zawodzie i nawet to sobie chwalę, ale tęsknota za archeologią wciąż we mnie tkwi.

      Polubienie

      1. Ale dla rodziców to zawsze inaczej brzmi. Lepiej być lekarzem, prawnikiem, nauczycielem, a najlepiej od razu zostać prezesem korporacji z Noblem na biurku🤣

        Polubienie

      2. Mi jest to zupelnie obce, moi rodzice nigdy nie naciskali ani nie sugerowali, ze powinnam kims byc. W ogole nie mowili nawet, ze mam byc kimkolwiek 🙂

        Polubienie

  3. Ciasteczkowy Potwór

    Po maturze rozpocząłem studia na politechnice. Mówiono, że ów kierunek to przyszłość, że inżynier to inżynier, (…). Realia okazały się bardziej skomplikowane. Opowieści gawędziarzy to opowieści gawędziarzy, a rynek pracy to rynek pracy. Zanim zaczniemy powielać mity porozmawiajmy z ludźmi którzy pracują w danej branży.

    Minęły lata. W firmie z którą współpracowałem powstał dział szkoleń. Brakowało nam wiedzy w zakresie dydaktyki więc nawiązaliśmy współpracę z prominentną prywatną uczelnią. Zaproponowaliśmy utworzenie serii specjalistycznych szkoleń. Zgodzili się. Rektor uczelni ocenił, że przecież szkolenie trwa może pół semestru, może semestr i koniec więc zaproponował aby z tego zrobić studia. Mnie podrzuciło z fotela, kolega był zdziwiony, a nasz prezes zrobił pokerową minę i stwierdził, że przecież studia to coś poważnego. Rektor oraz jego koledzy prorektorzy roześmiali się. Darowaliśmy sobie dalsze dyskusje.

    Studia czy to na uczelni takiej czy innej to zbiór kursów spełniający wymogi narzucone przez pewne organizacje. Kwestia nazewnictwa, odpowiednich opisów, ludzi którzy podpiszą się pod danym programem nauczania.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja uważam, że każdy kierunek jest dobry jeśli człowiek dąży do tego by być jak najlepszym w tym, co robi i wciąż poszerza swoją wiedzę. Niestety, gros ludzi kończy swoje poszerzanie wiedzy i samorozwój wraz z końcem szkoły/studiów.

      Polubienie

Odpowiedz na Seeker Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s