Ciało jak brudnopis.

Jak zwykle rano miałam inny pomysł na wpis, ale w ostatniej chwili przyszło mi do głowy coś jeszcze innego. Cała ja, nieprzewidywalna jak pogoda nad polskim morzem. I tak oto moje myśli zaczęły krążyć wokół tematu tatuaży.

Źródło: freepik.com

Jeszcze kilka lat temu sama rozważałam zrobienie sobie tatuażu i ogromnie się cieszę, że wtedy nie poszłam w tym kierunku. Żeby było jasne, nie czepiam się ludzi z tatuażami, nie uważam żeby popełniali karygodny błąd, bo tak jak kiedyś było utarte dziary kojarzą się z odsiadką. Co to, to nie. Czasy już się zmieniły i taka forma ozdabiania(?) ciała jest bardzo popularna, niemalże jak przekłuwanie uszu.

Zastanawia mnie tylko, po co to robić? Gros wytatuowanych uważa, że dziary ich wyrażają, opowiadają jakąś historię z życia. Szkopuł tkwi w tym, że mało kto pyta o historię i znaczenie tatuaży danego człowieka. Zazwyczaj ocenia się na zasadzie estetyki ładny-brzydki, bez doszukiwania się głębszej filozofii. Wiem, pewnie powiecie, że te przekazy nie są dla innych, tylko dla noszących tatuaże. Wtedy znowu zadam inne pytanie- sami w swojej głowie nie wiedzą kim są i jaka jest ich historia? Boją się amnezji albo Alzheimera więc dla pamięci robią z siebie brudnopis?

Znam przypadki mężczyzn tatuujacych sobie imiona dzieci, które potem okazały się dorobkiem kolegi, sąsiada albo pana z Tindera; kobiety z imieniem ex na przedramieniu; osoby z chińskimi znaczkami, których znaczenia nie znają czy małolaty z tzw. rękawami w chwdp, diabły i pentagramy żeby straszyć, gdy tak naprawdę sami są lękliwymi i zahukanymi ludźmi. Bawią mnie przypadki patologicznych rodziców, którzy nie kupią swojemu dziecku zabawki, nie spędzą z nim czasu ale chętnie wydziarają sobie za 500+ „Brajanek love 2018”.

Kiedyś podobno nie można było mieć tatuaży starając się o pracę w wojsku, policji, straży granicznej, ze względu na to, że byłyby to znaki szczególne, po których można rozpoznać funkcjonariusza. Teraz podobno już odeszło się od takiej polityki, z pewnością dlatego, że za chwilkę to brak dziar będzie znakiem szczególnym.

Gdy jeszcze sama rozważałam wizytę u tatuatora, przyświecała mi idea poświęcenia kawałka swojej skóry na rzecz dzieła sztuki, czyli wytatuowanie fragmentu obrazu ulubionego twórcy np. Hieronima Boscha albo Gigera. Odstraszyły mnie wtedy ceny, a potem dojrzała we mnie myśl, że to jest tylko ciało. Kawałek mięsa, który się starzeje, zmienia barwy, wiotczeje, a gdy umrę to nikt przecież nie wytnie sobie kawałka mojej skóry z tatuażem i nie powiesi nad kominkiem, no chyba że trafię na świra…

Wszystko co mam i kim jestem zawiera się w moim umyśle i niepokornym, buntowniczym duchu. Nie muszę tego przepisywać na ciało, bo znam swoją historię, zaś dzieła sztuki lepiej podziwiać w oryginale. Moje ciało jest płótnem, na którym może pracować tylko jeden twórca-tatuator, Czas.

Jakie jest Wasze zdanie na temat tatuaży? Może sami jakieś posiadacie?😉

4 uwagi do wpisu “Ciało jak brudnopis.

  1. Ciasteczkowy Potwór

    Stare wspomnienia są niczym wyblakłe zdjęcia. Był to schyłek peerelu. Mieszkałem w małej mieścinie. Okolica nie należała do szczególnie ciekawych. Wybrane postacie nosiły dziary. Na ogół był to ślad po pobycie w zakładzie karnym.

    Kolejną grupą która zdobywała się na taki akt to byli przedstawiciele prominentnych zawodów takich jak lotnicy czy marynarze. Pewien wujek który spędził prawie całe swoje życie zawodowe na wodzie miał na plecach posejdona oraz kilka innych postaci. Na stare lata przyznał się, że pływając długimi miesiącami na koniec świata miał sporo czasu z którym nie wiedział co zrobić.

    Owszem, to było dekady temu. Od tamtego czasu zmieniło się niemal wszystko. Na wiele spraw patrzymy z innej perspektywy. Tymczasem moja opinia o dziarach pozostaje skrajnie negatywna i na tym zakończę.

    Polubienie

  2. Lubię tatuaże i oceniam je tylko w kategoriach: podoba mi się/ nie podoba. Jeśli jest estetyczny, ciekawy, zabawny, wtedy jest dla mnie fajny. Sama nie mam żadnego, choć zastanawiałam się nad jednym, rysując dla siebie wzór. Odstraszyła mnie wizja bólu. I pewnie znudziłby mi się wzór.
    Znam więcej osób robiących sobie tatuaże, bo podobał im się wzór i chcą go jako ozdobę, niż osób mających,, historię” związaną z tatuażem. Nie do końca trafia do mnie argument, że,, bezsensem jest, że tatuaże mają wyrażać daną osobę, i jest to śmieszne, bo ludzie sami powinni wiedzieć kim są „. Ludzie wyrażają się też przez styl ubierania. Tatuaż jak dla mnie to taka sama ozdóbka jak kolczyki. Problem w tym, że dużo ludzi przesadza z ilością tatuaży, szczególnie niepasujących do siebie nawzajem. Jak ma się pierścionek, kolczyki, bransoletkę, naszyjnik, kolczyk w pępku, nosie itp, to też robi się za dużo. To samo z tatuażami.
    Ale jeżeli tatuaż odstaszyłby ohydnego tatuatora, jakim jest czas, to wydziarałabym się cała. Czas to najgorszy artysta. Nic ładnego spod jego rąk jeszcze nie wyszło.

    Polubienie

  3. Moze to glupie, ale dla mnie tatuaze sa glownie wyrazem pewnej buńczucznosci, odwagi, zadziornosci. Wlasnie z racji skrajnych opinii na ich temat. Osoba, ktora decyduje sie wytatuowac niejako ma w sobie odwage cywilna, do tego ma gdzies ewentualne nieestetyczne konsekwencje itp. Do tego mozna powiedziec, ze osoby z tatuazami sa ,,twarde” w takim sensie, ze po pierwsze: zniosly ból; po drugie: juz nie sa niewidzialne w tlumie; po trzecie: nie baly sie zaryzykowac. Co o tym sadzisz?

    Polubienie

Odpowiedz na Seeker Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s