Bieda nie gryzie, bo nie ma zębów.

Gdyby zębowa wróżka rzeczywiście istniała, to myślę że Polacy byliby jednym z hojniej obdarzanych przez nią narodów. Nie piszę tego złośliwie rzecz jasna, nie jestem zakręconą urodomaniaczką, która pragnie aby każdy prezentował hollywoodzki uśmiech, bo nie o to mię się rozchodzi. Niedawno gdy czekałam w gabinecie dentystycznym na swoją kolej, do rejestracji ktoś zadzwonił z …

Czytaj dalej Bieda nie gryzie, bo nie ma zębów.

Do prostego człowieka.

Od kilku tygodni przeżywam znowu jakiś rodzaj grafomańskiego kryzysu. Nie mam ochoty pisać, wydaje mi się, że już "powiedziałam" to, co uważałam, że świat powinien usłyszeć. I chociaż trudno mi wykrzesać chociaż jedno słowo, to przychodzę do Was dzisiaj, by opisać co mną ostatnio wstrząsnęło. Rozpoczęcie roku szkolnego było pierwszym kubłem zimnej wody na głowę. …

Czytaj dalej Do prostego człowieka.

Ciało jak brudnopis.

Jak zwykle rano miałam inny pomysł na wpis, ale w ostatniej chwili przyszło mi do głowy coś jeszcze innego. Cała ja, nieprzewidywalna jak pogoda nad polskim morzem. I tak oto moje myśli zaczęły krążyć wokół tematu tatuaży. Źródło: freepik.com Jeszcze kilka lat temu sama rozważałam zrobienie sobie tatuażu i ogromnie się cieszę, że wtedy nie …

Czytaj dalej Ciało jak brudnopis.

34 lekcje życia.

Dziś są moje urodziny- 34. Zbliżam się do półmetka i lada moment, ani się obejrzę zostanę ryczącą czterdziestką. Nie sądziłam jako dziecko, a później nastolatka, że dożyję tego wieku. Tym bardziej, że mając naście lat ocierałam się o śmierć, raz ja o nią, innym razem ona o mnie i tak się przekomarzałyśmy, aż każda z …

Czytaj dalej 34 lekcje życia.

Wątpliwy urok firmowych imprez

Już /dopiero jestem w stanie coś napisać i nie dlatego, że zapiłam ze wspomnianego wyżej powodu, ale ze względu na trapiącą mnie gorączkę. Moje 39 stopni Celsjusza, to efekt przemarznięcia, niemożności odkażenia się alkoholem oraz przede wszystkim stresu, który przeżyłam. Nie znoszę imprez firmowych, na które zabiera mnie Z., ta ostatnia była największą porażką ze …

Czytaj dalej Wątpliwy urok firmowych imprez

Ile wart jest Szatan?

Roman Kostrzewski 1986 rok, Metalmania. Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.kat-rk.pl Owszem, oczy Was nie mylą, Szatan piszę dużą literą na pohybel poprawności językowej i religijnej. Dziś jednak nie będę się wybebeszać intymnie, nie będę pisać o tym w co lub w kogo wierzę i kogo wołam, gdy się uderzę tam, gdzie przechodzi prąd. Kilka miesięcy …

Czytaj dalej Ile wart jest Szatan?

Podróż za jeden uśmiech.

Znowu długo mnie tutaj nie było, na swoje usprawiedliwienie mogę dodać iż dwa tygodnie byłam za granicą, a kolejne dwa pracowałam nad zakończeniem i podsumowaniem roku szkolnego, czyli pisałam sprawozdania z działalności wychowawczej. W Grecji wypoczęłam tak jak nigdy wcześniej, wiecie dlaczego? Bo byłam w hotelu, gdzie poza mną i Z. nie było innych Polaków …

Czytaj dalej Podróż za jeden uśmiech.

Dziwne dziecko.

Oto niedoszły archeolog. To dziecko z fotografii to ja, tak we własnej osobie, już wtedy na każdego spoglądałam z ukosa. Miałam dziwne zainteresowania, namiętnie oglądałam obrady sejmu aby potem bełkotać z domowej mównicy. Za mikrofon służyła mi lampka na biurku. Gdy znudziły mi się przemówienia, wymyśliłam sobie zabawę w nauczycielkę. Miałam dziennik i wielu uczniów, …

Czytaj dalej Dziwne dziecko.

Państwowe głośnodajki.

Nie uważam się za osobę o materialistycznym podejściu do życia i potrafię się cieszyć ze wszystkiego. Wykonuję pracę, za którą (jak na moje wykształcenie) dostaję gówniane pieniądze (budżetówka) , ale przynajmniej lubię to, co robię i nie mogę narzekać na stabilność zatrudnienia. Nawet jest powiedzenie wśród pracowników budżetówki-że jest chujowo, ale stabilnie. Ucieszył mnie jakiś …

Czytaj dalej Państwowe głośnodajki.

Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Znowu się opuściłam z pisaniem i nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Nie działo się nic i wszystko jednocześnie. Jak przystało na przewrotnie myślącą kobietę, długi weekend majowy spędziłam w mieście, gdyż cała reszta ludu ochoczo okupowała góry i jeziora. Paradoksalnie Nowa Huta okazała się dla mnie idealnym miejscem wyciszenia. Zalew Nowohucki Chociaż nie przepadam …

Czytaj dalej Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Nowy wymiar kultury wykluczenia.

Wykluczyć można każdego, wszystko, z byle powodu. Bez powodu w zasadzie też się da. Wyklucza się złych, słabszych, nieprzeciętnych, tych którym bardziej wystaje palec w stopie i zakłóca harmonię szeregu. Spycha się na margines każdego, kto nie przystaje do tej polityczno-medialnej kakofonii. I chociaż wykluczenie samo w sobie nie jest zjawiskiem nowym, to jednak jest …

Czytaj dalej Nowy wymiar kultury wykluczenia.

Toksyczni ludzie w pracy.

Źródło: voicesofyouth.org Środowisko w którym pracuję jest dość specyficzne, kilka kobiet i nasz szef-zagubiony mężczyzna chcący z każdym żyć w zgodzie, bez konieczności konfrontowania się z problemami. Szef wciąż powtarza, że jesteśmy jak jedna wielka rodzina, zaś ja w duchu dodaję-owszem, ale patologiczna. Dlaczego patologiczna? Ponieważ z 4 pracownic, aż dwie wykazują skrajnie toksyczne postawy. …

Czytaj dalej Toksyczni ludzie w pracy.

Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

W ubiegłym tygodniu obchodziłam swoje wirtualne urodziny. Wpis Polka w kryzysie był notatką numer 100 na moim blogu. O, i to się nazywa grafomania!!! Sto notatek, dwa lata pisania, kawałek mojego życia. Gdy zakładałam tego bloga byłam w dość specyficznym momencie swojego życia, z powodów zdrowotnych, zawodowych, osobistych, ale przede wszystkim z powodu poczucia niedosytu …

Czytaj dalej Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

Polka w kryzysie.

Na wstępie-wszystkiego najlepszego panowie z okazji waszego święta. Wirtualnie ściskam dłoń każdemu z was za to, że jeszcze wytrzymujecie z kobietami :-). Wiem, znów mam coraz dłuższe przerwy w pisaniu i nie wynikają one z nadmiaru pracy, niedoboru czasu czy braku pomysłów. Ociągam się z pisaniem, bo coraz bardziej wątpię w sens tego wszystkiego. Zastanawiam …

Czytaj dalej Polka w kryzysie.

Nic nie jest takie jak myślisz.

W całych dziejach ludzkości nie było prawdziwej wojny, w której nie walczyłyby dwa narody, każdy z nich przekonany, że racja leży po jego stronie. Najniebezpieczniejsi ludzie wierzą, że robią to, co robią, ponieważ bez dwóch zdań jest to najsłuszniejsza rzecz do zrobienia. Dlatego właśnie stają się niebezpieczni. Amerykańscy bogowie, Neil Gaiman Nie wiedziałabym, że coś …

Czytaj dalej Nic nie jest takie jak myślisz.