Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Znowu się opuściłam z pisaniem i nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Nie działo się nic i wszystko jednocześnie. Jak przystało na przewrotnie myślącą kobietę, długi weekend majowy spędziłam w mieście, gdyż cała reszta ludu ochoczo okupowała góry i jeziora. Paradoksalnie Nowa Huta okazała się dla mnie idealnym miejscem wyciszenia. Zalew Nowohucki Chociaż nie przepadam …

Czytaj dalej Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Nowy wymiar kultury wykluczenia.

Wykluczyć można każdego, wszystko, z byle powodu. Bez powodu w zasadzie też się da. Wyklucza się złych, słabszych, nieprzeciętnych, tych którym bardziej wystaje palec w stopie i zakłóca harmonię szeregu. Spycha się na margines każdego, kto nie przystaje do tej polityczno-medialnej kakofonii. I chociaż wykluczenie samo w sobie nie jest zjawiskiem nowym, to jednak jest …

Czytaj dalej Nowy wymiar kultury wykluczenia.

Toksyczni ludzie w pracy.

Źródło: voicesofyouth.org Środowisko w którym pracuję jest dość specyficzne, kilka kobiet i nasz szef-zagubiony mężczyzna chcący z każdym żyć w zgodzie, bez konieczności konfrontowania się z problemami. Szef wciąż powtarza, że jesteśmy jak jedna wielka rodzina, zaś ja w duchu dodaję-owszem, ale patologiczna. Dlaczego patologiczna? Ponieważ z 4 pracownic, aż dwie wykazują skrajnie toksyczne postawy. …

Czytaj dalej Toksyczni ludzie w pracy.

Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

W ubiegłym tygodniu obchodziłam swoje wirtualne urodziny. Wpis Polka w kryzysie był notatką numer 100 na moim blogu. O, i to się nazywa grafomania!!! Sto notatek, dwa lata pisania, kawałek mojego życia. Gdy zakładałam tego bloga byłam w dość specyficznym momencie swojego życia, z powodów zdrowotnych, zawodowych, osobistych, ale przede wszystkim z powodu poczucia niedosytu …

Czytaj dalej Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

Polka w kryzysie.

Na wstępie-wszystkiego najlepszego panowie z okazji waszego święta. Wirtualnie ściskam dłoń każdemu z was za to, że jeszcze wytrzymujecie z kobietami :-). Wiem, znów mam coraz dłuższe przerwy w pisaniu i nie wynikają one z nadmiaru pracy, niedoboru czasu czy braku pomysłów. Ociągam się z pisaniem, bo coraz bardziej wątpię w sens tego wszystkiego. Zastanawiam …

Czytaj dalej Polka w kryzysie.

Nic nie jest takie jak myślisz.

W całych dziejach ludzkości nie było prawdziwej wojny, w której nie walczyłyby dwa narody, każdy z nich przekonany, że racja leży po jego stronie. Najniebezpieczniejsi ludzie wierzą, że robią to, co robią, ponieważ bez dwóch zdań jest to najsłuszniejsza rzecz do zrobienia. Dlatego właśnie stają się niebezpieczni. Amerykańscy bogowie, Neil Gaiman Nie wiedziałabym, że coś …

Czytaj dalej Nic nie jest takie jak myślisz.

Mój mały, dziwny świat.

Nie ma to jak mieć dzień wolny w poniedziałek... Herbatka, kocyk, ciasteczko, dzień przepędzę samotnie jak Zocha Stryjeńska. Celebruję miłość do samej siebie, do mojej rogatej duszy. Z pewnością inna kobieta na moim miejscu rzucałaby się o samotność w związku, ale nie ja. Ja potrzebuję samotności dla zdrowia psychicznego, dla utrzymania kontaktu z sobą i …

Czytaj dalej Mój mały, dziwny świat.

W piekle ucztują, Roman przyszedł.

W lesie jest mnóstwo drzew, a tylko niektóre padają. Nie są niczemu winne, po prostu rosną na linii uderzeniowej. Roman Kostrzewski, Głos z ciemności Jednak jest bardzo dużo racji w powiedzeniu by nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Wczoraj gdy zadowolona wróciłam z lodowiska i snułam plany na jakiś sensowny wpis, przyszła wiadomość o śmierci …

Czytaj dalej W piekle ucztują, Roman przyszedł.

Kto nas podsłuch**e?

W zasadzie mogłabym wpis rozpocząć i zakończyć jednym zdaniem, ponieważ złośliwa część mojej osobowości podpowiada mi, że w pytaniu i tak zawarta jest odpowiedź. Pokuszę się jednak o kilka słów w tym temacie, na którym się nie znam, ale chętnie się wypowiem. Nie ma co ukrywać, że wraz z rozwojem technologii człowiek pozbawił się prywatności …

Czytaj dalej Kto nas podsłuch**e?

Z kim tu walczyć?

Dotknął mnie!!! I ten dotyk boli!!! Polski ład/wał/bezwład. Tak, to on mnie napastuje. Pierwszy mail w tym roku, z ksiągowości, żeby wypełnić druk, dzięki któremu władza rzekomo nie okradnie mnie tak bardzo, jak by to uczyniła za rok. Stwierdziłam, że nie zarabiam aż tyle, żeby być klasą średnią, ale ksiągowa zaczęła mi wyliczać wszystkie premie …

Czytaj dalej Z kim tu walczyć?

Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

Nie wiem jak u Was, ale ja się cieszę, że jest już po świętach i można się obudzić z tej słodkopierdzącej celebrycko-amerykańskiej wizji zwykłego obżarstwa. Nigdy nie byłam fanką jedzenia, to znaczy- jem, żeby przeżyć i żyć zdrowo, nie czerpię zaś z tego faktu ogromu przyjemności, nie rozsmakowuję się i nie uprawiam gastrofilozofii. Nie znoszę, …

Czytaj dalej Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

https://www.chewonkim.com/drawing?lightbox=dataItem-k63r1e1r

Bądźmy konsekwentni.

Upłynął rok od Covidowej przygody w moim domu i z zaskoczeniem stwierdziłam, jak bardzo przez ten czas zmieniło się moje podejście do tej psychopompy strachu. Dzisiaj pokusiłabym się o wyłonienie kilku etapów, przez które przechodziłam od początku epidemii/pandemii. Pierwszy etap nazwijmy go roboczo- "A tam!"- kilka przypadków na całą Polskę, pewnie zanim się rozprzestrzeni to …

Czytaj dalej Bądźmy konsekwentni.

Brzuch opresyjno-depresyjny.

Za oknem sypie śnieg, ja się gorączkuję z powodu wyrzynającej się ósemki (nie sądziłam, że po 30 jeszcze wyrastają) i myślę o czymś słodkim. Za moje ciągoty ku słodkościom skarciła mnie ostatnio koleżanka z pracy- fanka instagrama, której celem życiowym jest chociaż raz w życiu mieć płaski brzuch. Pokazała mi nawet zdjęcie jakiejś fitnesski, która …

Czytaj dalej Brzuch opresyjno-depresyjny.

Sentymenty są do dupy.

Dziś, jak wiadomo wszem wobec jest szczególny dzień- Dzień Lombardów, to takie mityczne stwory rozwiązujące sznurówki w najmniej oczekiwanym momencie (jakby ktoś jednak nie wiedział). A tak nieco poważniej, pomijając mój suchar, to przy okazji mikołajek zaczęłam rozmyślać o tym, jak wiele w ludziach jest sentymentu. Całe to święto to jeden wielki sentyment, to nic …

Czytaj dalej Sentymenty są do dupy.