34 lekcje życia.

Dziś są moje urodziny- 34. Zbliżam się do półmetka i lada moment, ani się obejrzę zostanę ryczącą czterdziestką. Nie sądziłam jako dziecko, a później nastolatka, że dożyję tego wieku. Tym bardziej, że mając naście lat ocierałam się o śmierć, raz ja o nią, innym razem ona o mnie i tak się przekomarzałyśmy, aż każda z …

Czytaj dalej 34 lekcje życia.

Wątpliwy urok firmowych imprez

Już /dopiero jestem w stanie coś napisać i nie dlatego, że zapiłam ze wspomnianego wyżej powodu, ale ze względu na trapiącą mnie gorączkę. Moje 39 stopni Celsjusza, to efekt przemarznięcia, niemożności odkażenia się alkoholem oraz przede wszystkim stresu, który przeżyłam. Nie znoszę imprez firmowych, na które zabiera mnie Z., ta ostatnia była największą porażką ze …

Czytaj dalej Wątpliwy urok firmowych imprez

Podróż za jeden uśmiech.

Znowu długo mnie tutaj nie było, na swoje usprawiedliwienie mogę dodać iż dwa tygodnie byłam za granicą, a kolejne dwa pracowałam nad zakończeniem i podsumowaniem roku szkolnego, czyli pisałam sprawozdania z działalności wychowawczej. W Grecji wypoczęłam tak jak nigdy wcześniej, wiecie dlaczego? Bo byłam w hotelu, gdzie poza mną i Z. nie było innych Polaków …

Czytaj dalej Podróż za jeden uśmiech.

Dziwne dziecko.

Oto niedoszły archeolog. To dziecko z fotografii to ja, tak we własnej osobie, już wtedy na każdego spoglądałam z ukosa. Miałam dziwne zainteresowania, namiętnie oglądałam obrady sejmu aby potem bełkotać z domowej mównicy. Za mikrofon służyła mi lampka na biurku. Gdy znudziły mi się przemówienia, wymyśliłam sobie zabawę w nauczycielkę. Miałam dziennik i wielu uczniów, …

Czytaj dalej Dziwne dziecko.

Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Znowu się opuściłam z pisaniem i nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Nie działo się nic i wszystko jednocześnie. Jak przystało na przewrotnie myślącą kobietę, długi weekend majowy spędziłam w mieście, gdyż cała reszta ludu ochoczo okupowała góry i jeziora. Paradoksalnie Nowa Huta okazała się dla mnie idealnym miejscem wyciszenia. Zalew Nowohucki Chociaż nie przepadam …

Czytaj dalej Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

W ubiegłym tygodniu obchodziłam swoje wirtualne urodziny. Wpis Polka w kryzysie był notatką numer 100 na moim blogu. O, i to się nazywa grafomania!!! Sto notatek, dwa lata pisania, kawałek mojego życia. Gdy zakładałam tego bloga byłam w dość specyficznym momencie swojego życia, z powodów zdrowotnych, zawodowych, osobistych, ale przede wszystkim z powodu poczucia niedosytu …

Czytaj dalej Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

Mój mały, dziwny świat.

Nie ma to jak mieć dzień wolny w poniedziałek... Herbatka, kocyk, ciasteczko, dzień przepędzę samotnie jak Zocha Stryjeńska. Celebruję miłość do samej siebie, do mojej rogatej duszy. Z pewnością inna kobieta na moim miejscu rzucałaby się o samotność w związku, ale nie ja. Ja potrzebuję samotności dla zdrowia psychicznego, dla utrzymania kontaktu z sobą i …

Czytaj dalej Mój mały, dziwny świat.

W piekle ucztują, Roman przyszedł.

W lesie jest mnóstwo drzew, a tylko niektóre padają. Nie są niczemu winne, po prostu rosną na linii uderzeniowej. Roman Kostrzewski, Głos z ciemności Jednak jest bardzo dużo racji w powiedzeniu by nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Wczoraj gdy zadowolona wróciłam z lodowiska i snułam plany na jakiś sensowny wpis, przyszła wiadomość o śmierci …

Czytaj dalej W piekle ucztują, Roman przyszedł.

Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

Nie wiem jak u Was, ale ja się cieszę, że jest już po świętach i można się obudzić z tej słodkopierdzącej celebrycko-amerykańskiej wizji zwykłego obżarstwa. Nigdy nie byłam fanką jedzenia, to znaczy- jem, żeby przeżyć i żyć zdrowo, nie czerpię zaś z tego faktu ogromu przyjemności, nie rozsmakowuję się i nie uprawiam gastrofilozofii. Nie znoszę, …

Czytaj dalej Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

Sentymenty są do dupy.

Dziś, jak wiadomo wszem wobec jest szczególny dzień- Dzień Lombardów, to takie mityczne stwory rozwiązujące sznurówki w najmniej oczekiwanym momencie (jakby ktoś jednak nie wiedział). A tak nieco poważniej, pomijając mój suchar, to przy okazji mikołajek zaczęłam rozmyślać o tym, jak wiele w ludziach jest sentymentu. Całe to święto to jeden wielki sentyment, to nic …

Czytaj dalej Sentymenty są do dupy.

A bo ja w waszym wieku…

Dzisiaj miałam bardzo miły i wesoły dzień, bo spędziłam go z grupą moich wychowanków. Wybraliśmy się na kręgle, potem spacer i zażarta gra w Eurobiznes. Zauważyłam, nie po raz pierwszy zresztą, że młodzież najbardziej się otwiera w najmniej oczywistych sytuacjach. Czasami wynika to z chęci sprawdzenia wychowawcy, a innym razem poruszają "trudne" tematy z własnej …

Czytaj dalej A bo ja w waszym wieku…

Nasz sukces, ale porażka- Twoja.

Nic nie utemperuje ducha wojownika lepiej niż konieczność zadawania się z niemożliwymi do zniesienia ludźmi obdarzonymi władzą. Tylko w takich warunkach wojownik potrafi wykształcić w sobie trzeźwość umysłu i spokój wewnętrzny, które pozwolą znieść napór nieznanego.Don Juan nauczyciel Carlosa Castanedy Pracowałam nad pewnym projektem od 3 miesięcy, akurat dziś osiągnęłam zamierzony cel, po czym wychodząc …

Czytaj dalej Nasz sukces, ale porażka- Twoja.

Okiem MENdzącego wychowawcy.

Dziś Święto Edukacji Narodowej i z racji pracy i wykształcenia, także moje święto. Ubolewam nad tym, co przez ostatnie lata władza zrobiła z tak ważną grupą zawodową jaką są nauczyciele. Władza za przyzwoleniem społecznym zrobiła z nas maruderów, leni, kombinatorów i agresorów względem dzieci i młodzieży. Za mało pracujemy, za dużo zarabiamy, za dużo wymagamy …

Czytaj dalej Okiem MENdzącego wychowawcy.