https://www.chewonkim.com/drawing?lightbox=dataItem-k63r1e1r

Być i nie być? Oto jest pytanie.

Friedrich NietzscheKto sobie otwarcie stawia wielkie zadania, a następnie w tajemnicy nabiera przekonania, że do nich jest za słaby, zazwyczaj nie ma też dość siły, żeby je otwarcie odwołać i wtedy niechybnie staje się obłudnikiem. Nie macie pojęcia jakie zamieszanie panuje u mnie w pracy od początku tego roku, a ja niestety jestem niemalże w …

Czytaj dalej Być i nie być? Oto jest pytanie.

Tradycja pustych gestów.

Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że już zakończyło się Święto Pustych Gestów i Przejedzonych Brzuchów. Mam nadzieję, że wszyscy macie się dobrze, jesteście zdrowi i odpoczęliście chociaż trochę. Ja odpoczywałam przez ponad dwa tygodnie będąc na tzw. L4 z powodu zapewne grypy, którą mój lekarz rodzinny postanowił potraktować antybiotykiem, co ścięło mnie z …

Czytaj dalej Tradycja pustych gestów.

Nie umiem grać w przyjaźń.

Może dla niektórych to, co napiszę będzie dziwne, niezrozumiałe, może głupie. A może komuś włączy się dziwne współczucie? Nie mam przyjaciół. I jest mi z tym dobrze. Z reguły. Zazwyczaj. Od dziecka miałam trudności z utrzymywaniem jakichkolwiek relacji koleżeńskich, o przyjacielskich nie wspominając. Pierwsze lata swojego życia zamieszkiwałam w niedużym bloku, gdzie było nawet sporo …

Czytaj dalej Nie umiem grać w przyjaźń.

34 lekcje życia.

Dziś są moje urodziny- 34. Zbliżam się do półmetka i lada moment, ani się obejrzę zostanę ryczącą czterdziestką. Nie sądziłam jako dziecko, a później nastolatka, że dożyję tego wieku. Tym bardziej, że mając naście lat ocierałam się o śmierć, raz ja o nią, innym razem ona o mnie i tak się przekomarzałyśmy, aż każda z …

Czytaj dalej 34 lekcje życia.

Wątpliwy urok firmowych imprez

Już /dopiero jestem w stanie coś napisać i nie dlatego, że zapiłam ze wspomnianego wyżej powodu, ale ze względu na trapiącą mnie gorączkę. Moje 39 stopni Celsjusza, to efekt przemarznięcia, niemożności odkażenia się alkoholem oraz przede wszystkim stresu, który przeżyłam. Nie znoszę imprez firmowych, na które zabiera mnie Z., ta ostatnia była największą porażką ze …

Czytaj dalej Wątpliwy urok firmowych imprez

Podróż za jeden uśmiech.

Znowu długo mnie tutaj nie było, na swoje usprawiedliwienie mogę dodać iż dwa tygodnie byłam za granicą, a kolejne dwa pracowałam nad zakończeniem i podsumowaniem roku szkolnego, czyli pisałam sprawozdania z działalności wychowawczej. W Grecji wypoczęłam tak jak nigdy wcześniej, wiecie dlaczego? Bo byłam w hotelu, gdzie poza mną i Z. nie było innych Polaków …

Czytaj dalej Podróż za jeden uśmiech.

Dziwne dziecko.

Oto niedoszły archeolog. To dziecko z fotografii to ja, tak we własnej osobie, już wtedy na każdego spoglądałam z ukosa. Miałam dziwne zainteresowania, namiętnie oglądałam obrady sejmu aby potem bełkotać z domowej mównicy. Za mikrofon służyła mi lampka na biurku. Gdy znudziły mi się przemówienia, wymyśliłam sobie zabawę w nauczycielkę. Miałam dziennik i wielu uczniów, …

Czytaj dalej Dziwne dziecko.

Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Znowu się opuściłam z pisaniem i nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Nie działo się nic i wszystko jednocześnie. Jak przystało na przewrotnie myślącą kobietę, długi weekend majowy spędziłam w mieście, gdyż cała reszta ludu ochoczo okupowała góry i jeziora. Paradoksalnie Nowa Huta okazała się dla mnie idealnym miejscem wyciszenia. Zalew Nowohucki Chociaż nie przepadam …

Czytaj dalej Czy jesteśmy ze sobą za karę?

Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

W ubiegłym tygodniu obchodziłam swoje wirtualne urodziny. Wpis Polka w kryzysie był notatką numer 100 na moim blogu. O, i to się nazywa grafomania!!! Sto notatek, dwa lata pisania, kawałek mojego życia. Gdy zakładałam tego bloga byłam w dość specyficznym momencie swojego życia, z powodów zdrowotnych, zawodowych, osobistych, ale przede wszystkim z powodu poczucia niedosytu …

Czytaj dalej Podsumowanie, podziękowanie i takie tam prowokacje trolla.

Mój mały, dziwny świat.

Nie ma to jak mieć dzień wolny w poniedziałek... Herbatka, kocyk, ciasteczko, dzień przepędzę samotnie jak Zocha Stryjeńska. Celebruję miłość do samej siebie, do mojej rogatej duszy. Z pewnością inna kobieta na moim miejscu rzucałaby się o samotność w związku, ale nie ja. Ja potrzebuję samotności dla zdrowia psychicznego, dla utrzymania kontaktu z sobą i …

Czytaj dalej Mój mały, dziwny świat.

W piekle ucztują, Roman przyszedł.

W lesie jest mnóstwo drzew, a tylko niektóre padają. Nie są niczemu winne, po prostu rosną na linii uderzeniowej. Roman Kostrzewski, Głos z ciemności Jednak jest bardzo dużo racji w powiedzeniu by nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Wczoraj gdy zadowolona wróciłam z lodowiska i snułam plany na jakiś sensowny wpis, przyszła wiadomość o śmierci …

Czytaj dalej W piekle ucztują, Roman przyszedł.

Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

Nie wiem jak u Was, ale ja się cieszę, że jest już po świętach i można się obudzić z tej słodkopierdzącej celebrycko-amerykańskiej wizji zwykłego obżarstwa. Nigdy nie byłam fanką jedzenia, to znaczy- jem, żeby przeżyć i żyć zdrowo, nie czerpię zaś z tego faktu ogromu przyjemności, nie rozsmakowuję się i nie uprawiam gastrofilozofii. Nie znoszę, …

Czytaj dalej Bezdzietne święta. Bezdzietne życie.

Sentymenty są do dupy.

Dziś, jak wiadomo wszem wobec jest szczególny dzień- Dzień Lombardów, to takie mityczne stwory rozwiązujące sznurówki w najmniej oczekiwanym momencie (jakby ktoś jednak nie wiedział). A tak nieco poważniej, pomijając mój suchar, to przy okazji mikołajek zaczęłam rozmyślać o tym, jak wiele w ludziach jest sentymentu. Całe to święto to jeden wielki sentyment, to nic …

Czytaj dalej Sentymenty są do dupy.

A bo ja w waszym wieku…

Dzisiaj miałam bardzo miły i wesoły dzień, bo spędziłam go z grupą moich wychowanków. Wybraliśmy się na kręgle, potem spacer i zażarta gra w Eurobiznes. Zauważyłam, nie po raz pierwszy zresztą, że młodzież najbardziej się otwiera w najmniej oczywistych sytuacjach. Czasami wynika to z chęci sprawdzenia wychowawcy, a innym razem poruszają "trudne" tematy z własnej …

Czytaj dalej A bo ja w waszym wieku…