O szkodliwości przebywania na świeżym(?) powietrzu.

Na pohybel wszelkim zakazom, nakazom i zarazom- spaceruję. Codziennie. Po kilka kilometrów. W zasadzie są to szybkie marsze, bo waćpani biegać nie wolno, ale wolno chodzić, nawet niekoniecznie wolno a szybko nawet, byle nie biegać. Ot, taka fanaberia jakaś doktórska. No i chodzę sobie tak szybko. Właśnie tak. Nie zmienia to jednak faktu, że skrzętnie …

Czytaj dalej O szkodliwości przebywania na świeżym(?) powietrzu.